Ktoś miał zrobić spokojną serię, ale zaczyna przyspieszać. Ktoś miał przejechać określony dystans w kontrolowanym tempie, ale pod koniec zaczyna ścigać się z kolegą. Trening kończy się świetnym samopoczuciem i poczuciem dobrze wykonanej pracy. A następnego dnia przychodzi kolejny trening i nagle nie ma już tej samej energii. Dlatego od lat powtarzam zawodnikom jedną rzecz: dobry trening nie zawsze jest tym, po którym jesteś najbardziej zmęczony.
Czy mocniejszy trening zawsze oznacza lepszy trening?
Nie. To jedna z rzeczy, które najtrudniej zrozumieć osobom rozpoczynającym regularne treningi. Naturalnie wydaje nam się, że skoro mocniej się zmęczyliśmy, przebiegliśmy szybciej albo przepłynęliśmy więcej, to trening musi być bardziej wartościowy. Tymczasem intensywność treningu jest tylko jednym z elementów całego procesu.
Organizm potrzebuje odpowiedniego bodźca, ale potrzebuje też czasu na regenerację. Jeżeli zbyt często trenujesz na wysokiej intensywności, zamiast stopniowo budować formę możesz zacząć kumulować zmęczenie. W efekcie kolejne treningi są coraz słabsze, technika zaczyna się pogarszać, a motywacja spada. W dłuższej perspektywie może to oznaczać również większe ryzyko przeciążenia i kontuzji. Dlatego intensywny trening ma swoje miejsce w planie, ale nie powinien zastępować regularności.
Forma nie powstaje podczas jednego treningu
Wyobraź sobie, że masz zaplanowane 10 × 400 metrów w określonym tempie. Pierwsze cztery powtórzenia wychodzą bardzo dobrze. Czujesz się mocno, więc przyspieszasz. Piąte jest jeszcze szybsze, szóste również. W połowie treningu zaczyna się walka, ale przecież „jest moc”, więc jedziesz dalej.
Na koniec jesteś wykończony. Masz poczucie, że zrobiłeś świetną robotę tylko że ten trening nie istnieje w próżni. Jutro masz kolejną jednostkę. Za trzy dni następną. W przyszłym tygodniu kolejne. Jeżeli jeden trening sprawił, że przez następne dni nie jesteś w stanie realizować planu tak, jak powinieneś, warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście był tak dobry, jak się wydawało.
W treningu wytrzymałościowym liczy się nie tylko to, co jesteś w stanie zrobić dzisiaj. Liczy się również to, czy będziesz w stanie zrobić dobrą pracę jutro i za tydzień.
Dlaczego spokojny trening jest tak ważny?
W pływaniu, kolarstwie, bieganiu i triathlonie bardzo dużą rolę odgrywa trening o niskiej i umiarkowanej intensywności. To właśnie podczas takich jednostek budujemy bazę, poprawiamy wydolność tlenową i uczymy organizm efektywnego wykorzystywania energii. Spokojniejsze treningi pozwalają też zwiększać objętość bez ciągłego przeciążania organizmu. Właśnie dlatego czasami najlepszym treningiem jest ten, który wydaje się… zbyt łatwy.
Zawodnik kończy go z poczuciem, że mógł zrobić więcej - i bardzo dobrze. Jeżeli plan mówi, że masz zrobić spokojny trening, Twoim zadaniem nie jest udowodnienie sobie, że możesz zrobić go dwa razy mocniej. Twoim zadaniem jest wykonać go zgodnie z założeniami. To wcale nie jest łatwe.
Najtrudniejsze na treningu może być… odpuszczenie
Jako trener często widzę, że zawodnicy mają większy problem z powstrzymaniem się niż z mocnym treningiem. Masz dobry dzień i trener mówi: spokojnie. Czujesz, że możesz pobiec szybciej, ale masz utrzymać założone tempo. Na basenie masz zapas siły, ale zamiast przyspieszać, skupiasz się na technice. Na rowerze jedzie Ci się świetnie, ale wiesz, że dzisiejszym celem jest spokojna praca tlenowa. To właśnie jest świadome trenowanie. Nie chodzi o to, żeby na każdym treningu dawać z siebie 100%. Chodzi o to, żeby dać z siebie tyle, ile w danym momencie rzeczywiście potrzebujesz.
Konsekwencja wygrywa z intensywnością
Forma sportowa powstaje powoli. Lepsza technika pływania nie pojawia się po jednej sesji na basenie. Wytrzymałość biegowa nie buduje się po jednym długim wybieganiu. Mocniejsza jazda na rowerze nie jest efektem jednej bardzo intensywnej trasy. To suma wielu treningów. Czasami mocnych. Czasami spokojnych. Czasami wręcz nudnych. W mojej ocenie właśnie te „nudne” treningi są często najbardziej niedoceniane, bo nie dają natychmiastowej satysfakcji. Nie zawsze pojawia się życiówka. Nie zawsze zegarek pokazuje wynik, który można wrzucić do social mediów. Ale jeżeli wykonujesz je regularnie, zaczynają robić swoje.
Po kilku tygodniach zauważasz, że tempo, które wcześniej było trudne, staje się komfortowe. Po kilku miesiącach możesz przepłynąć dłuższy dystans bez utraty techniki. Na rowerze coraz łatwiej utrzymujesz określoną moc. Tak właśnie wygląda progres. Nie zawsze spektakularnie. Za to skutecznie.
Nie każdy dzień będzie dobry
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Forma nie jest stała. Możesz dobrze trenować przez kilka tygodni, a potem przyjść na trening i mieć wrażenie, że nagle wszystko zniknęło. Gorszy sen. Stres w pracy. Dużo obowiązków. Zmiana pogody. Zwykłe zmęczenie. To wszystko ma wpływ na dyspozycję dlatego świadomy trening to również umiejętność reagowania na to, co dzieje się danego dnia. Czasami trzeba zrobić mocny trening. Czasami trzeba zwolnić. Czasami lepiej skrócić jednostkę niż na siłę realizować plan, który tego dnia jest ponad możliwości organizmu. To nie jest brak dyscypliny, to jest część treningu.
Regularność wymaga dobrych warunków
Jeżeli chcesz trenować przez cały sezon, musisz zadbać nie tylko o plan treningowy. Sen, regeneracja, odżywianie, organizacja dnia, sprzęt i odzież sportowa również mają znaczenie. Nie dlatego, że którykolwiek z tych elementów zrobi za Ciebie formę. Po prostu im mniej rzeczy przeszkadza Ci podczas treningu, tym łatwiej skupić się na tym, co rzeczywiście masz do zrobienia.
Weźmy prosty przykład. Biegasz przez godzinę, ale po 30 minutach zaczyna Cię obcierać koszulka. Podczas jazdy na rowerze cały czas poprawiasz spodenki. Na intensywnym treningu pływackim nie możesz się skupić, bo coś Ci przeszkadza. To są małe rzeczy. Jednorazowo prawdopodobnie nie zrobią większej różnicy ale jeśli powtarzają się przez dziesiątki treningów, zaczynają mieć znaczenie.
Odzież sportowa nie zrobi formy. I właśnie o to chodzi.
W T3F nie wierzymy w produkty, które mają obiecywać, że dzięki nim nagle będziesz trenować szybciej. Dobra odzież sportowa ma inne zadanie. Ma pozwolić Ci skupić się na treningu. Materiał powinien dobrze pracować podczas wysiłku i pomagać w odprowadzaniu wilgoci. Krój powinien uwzględniać ruch i pozycję ciała. Szwy nie powinny powodować otarć. Spodenki powinny pozostać wygodne również wtedy, gdy trening trwa kolejną godzinę. To nie są rzeczy, które dadzą Ci dodatkowe 30 sekund na mecie. Ale mogą sprawić, że zamiast myśleć o tym, co Ci przeszkadza, skupisz się na oddechu, technice, tempie i realizacji treningu. Tak właśnie patrzymy na projektowanie odzieży T3F. Nie pytamy tylko o to jak ma wyglądać, ale przede wszystkim o to, jak będzie działać podczas setnego treningu.
Myślimy o Twoich kolejnych wyzwaniach
Pierwsze użycie nowej odzieży jest proste. Wszystko jest nowe, świeże i wygodne. Prawdziwy test zaczyna się później.
- Po dziesiątym praniu.
- Po kolejnych miesiącach treningów.
- Po setkach kilometrów.
- Po dziesiątkach godzin spędzonych na basenie, rowerze czy trasie biegowej.
Dlatego w T3F stawiamy na trwałość, funkcjonalność i komfort. Nie projektujemy produktów na jeden dobry trening. Projektujemy je z myślą o całym procesie.
Nie musisz trenować mocniej. Musisz trenować mądrzej.
Jeżeli przygotowujesz się do zawodów, łatwo wpaść w pułapkę ciągłego sprawdzania swojej formy. Jeszcze szybciej. Jeszcze mocniej. Jeszcze jeden kilometr... Tylko że trening nie jest konkursem na największe zmęczenie. Czasami najlepszą decyzją jest przyspieszyć. Czasami zwolnić. Czasami zrobić dokładnie tyle, ile zostało zaplanowane, mimo że czujesz, że możesz więcej. Bo celem nie jest wygrać dzisiejszy trening. Celem jest być gotowym na następny. A potem na kolejny. I jeszcze jeden.
Właśnie z tej powtarzalności powstaje forma. Nie z jednego heroicznego wysiłku, ale z setek treningów, które zostały wykonane wystarczająco dobrze.